Wesele w Hotel Windsor pod Warszawą

14 sierpnia wszedłem do wyjątkowego domu. Do domu, w którym mieszka Martyna, jej rodzice oraz… dziewięcioro rodzeństwa Martyny. Było to dla mnie niezapomniane doświadczenie. Miłość, jaka panuje w tym domu, z pewnością wystarczyłaby do jego ogrzania w nawet najsroższą zimę. Trudno mi zdystansować się do własnych zdjęć. Mam jednak nadzieję, że w reportażu ślubnym Martyny i Piotrka udało się oddać tę ciepłą, rodzinną atmosferę, miłość oraz emocje pary młodej. Sam jestem ojcem dwójki dzieci i wierzcie mi, nie jest lekko. Pod koniec przyjęcia, które miało miejsce w Hotelu Windsor pod Warszawą, zapytałem taty Martyny, jak to jest mieć dziesiątkę dzieci. Jak w dzisiejszych czasach, można to wszystko ogarnąć? „Przy trójce robi się ciężko, przy piątce trochę łatwiej, przy ósemce znowu dość trudno, a teraz jest ok. Życie jest piękne.” I praca fotografa też jest piękna, kiedy jest się blisko tak niezwykłej rodziny w jednym z najważniejszych dni jej życia.

 


Ale nie oglądasz ich codziennie?

Chyba największym komplementem będzie „niewidoczny”. Michał wtapia się w tłum (co skomplementowało także mnóstwo Gości), nie „kradnie show”, jest profesjonalny i skupiony, potrafi uchwycić najbardziej niespodziewane momenty, ma świetne podejście do ludzi, nikt nie czuje się przy nim skrępowany, a od niego samego czuć jedynie radość, że danego dnia jest akurat z tą parą młodą, a nie inną. A zdjęcia są oczywiście przepiękne, tak naturalne i pełne emocji, że chce się je oglądać codziennie!

komentarze: 1

Avatar

Piękna rodzina. Nastrojowa kolorystyka. Pogratulować :)

Dodaj komentarz

Proszę poprawić formularz