Malowniczy ślub w plenerze w Villa Park Julianna pod Warszawą – Emma & Krzysiek

Wierzysz w przeznaczenie? Moja przygoda z Emmą i Krzyśkiem jest najlepszym dowodem na to, że przeznaczenie istnieje. Nic nie wskazywało, że będzie mi dane stworzyć reportaż ślubny z pięknie zapowiadającego się ślubu Emmy i Krzyśka. Kiedy Emma po raz pierwszy do mnie napisała, termin jej ślubu miałem zajęty. Wizja magicznego ślubu w plenerze w Villa Park Julianna w Julianowie pod Warszawą działała na moją wyobraźnię. W takich chwilach ubolewam, że nie mogę się rozdwoić. Minęło trochę czasu i Emma wstępnie porozumiała się z innym fotografem. Ech… Szkoda. Aż pewnego dnia otrzymuję niespodziewaną informację, że para, z którą byłem wcześniej umówiony, zmieniła miejsce i datę ślubu. Mam wolny termin! Szybko lecę do komputera i przekazuję dobrą nowinę Emmie. Okazało się, że temat wyboru fotografa nie został jeszcze zamknięty. Hurrraaa!!! Takie sytuacje się nie zdarzają, chyba że są nam pisane. Uroczystość zapowiadała się pięknie, a wyszła… jeszcze piękniej, absolutnie niezwykle, bajkowo.

Ślub i wesele w Villa Julianna – trudno o piękniejsze miejsce

Cała uroczystość ślubna Emmy i Krzyśka począwszy od przygotowań odbyła się na terenie Villa Julianna. Jest to wyjątkowe miejsce, z magicznym ogrodem i wspaniałą oranżerią. Idealnie nadaje się na zorganizowanie pięknego ślubu plenerowego. Villa Julianna położona jest zaledwie kilka kilometrów od Warszawy, co z uwagi na deficyt eleganckich sal weselnych w Warszawie, jest sporym atutem. Historia dworku sięga 1874 roku. Rok powstania wyryty został w murze nad wejściem głównym. Obiekt został kilka lat temu fantastycznie odrestaurowany i przystosowanych do organizacji dużych przyjęć weselnych. Na piętrze znajdują się apartamenty, które idealnie nadają się na przygotowania ślubne pary młodej. Z olbrzymiego tarasu rozpościera się piękny widok na cały ogród. To tutaj powstały zdjęcia z szykowania się Emmy do ślubu. Na parterze w „starej części” do dyspozycji gości oddane zostały: duża sala taneczna, klimatyczny pokój kominkowy, bar oraz pomieszczenia przeznaczone na zimny bufet. Największym jednak walorem Villa Julianna jest efektowna oranżeria przylegająca do budynku. W ciągu dnia wpadające przez wielkie przeszklenia światło tworzy magiczną atmosferę. Szczególnie późnym popołudniem i wieczorem, kiedy zaczyna się przyjęcie weselne. Oranżeria położona jest bowiem od strony zachodniej. Villa Julianna jest w stanie pomieścić dwieście osób, a w przypadku organizacji wesela plenerowego w przylegającym do oranżerii ogrodzie, liczba gości weselnych może wynieść nawet trzysta. Na pewno pomysł organizacji przyjęcia na zewnątrz jest kuszący, zwłaszcza latem, kiedy ogród pełny jest kwitnących drzew, krzewów i pachnących kwiatów. Uroku Villi Julianna dodają także wiodąca do dworu kasztanowa aleja oraz fontanna. Na pewno ucieszy ona szczególnie najmłodszych gości. Ogród jest nie tylko idealnym miejscem na ślub w plenerze, ale też znakomicie sprawdza się podczas krótkiej ślubnej sesji plenerowej czy pierwszego spotkania pary młodej.

Ceremonia ślubna w ogrodzie przy dźwiękach kwartetu smyczkowego

Zdjęcia rozpoczęliśmy na tarasie nad oranżerią. Emmie towarzyszyły bliskie przyjaciółki i ważny dodatek, który pomaga wydobyć szerokie uśmiechy. Prosecco zawsze znakomicie się sprawdza i moim zdaniem na stałe powinien zostać wpisany w harmonogram dnia. Obłędna suknia Emmy jest dziełem Rara Avis. Została idealnie dobrana zarówno do niezwykłej urody Emmy jak i klimatu uroczystości. „First look”, czyli moment, w którym para młoda widzi się po raz pierwszy, miał miejsce w ogrodzie Villi Julianna. Chwila spędzona razem pozytywnie nastroiła parę przed zbliżającą się uroczystością. Pięknie przystrojone kwiatami miejsce ceremonii było prawdziwą ucztą dla oczu, a dźwięki wydobywające się ze skrzypiec kwartetu smyczkowego stworzyły romantyczny nastrój. Całe szczęście pogoda, która jeszcze godzinę przed uroczystością groziła burzą, okazała się dla nas łaskawa. Prawdopodobnie szeroki uśmiech Emmy rozpędził groźne chmury. W tych pięknych okolicznościach Emma i Krzysiek powiedzieli sobie „tak”. Uśmiechów podczas całej ceremonii było chyba więcej niż płatków róż wystrzelonych z tub.

Oranżeria to idealna przestrzeń do rozmów, toastów i przemówień, których podczas przyjęcia Emmy i Krzyśka nie brakowało. Przemawiali rodzice i przyjaciele, wprawiając gości zarówno w stan głębokiej radości jak i wzruszenia. Udało się też znaleźć wolną chwilę i jeszcze przed zmrokiem w ogrodach Villa Julianna wykonać Emmie i Krzyśkowi krótką sesję ślubną. Po zmroku przyszedł czas na dobrą zabawę do białego rana, którą zapoczątkował piękny taniec pary młodej. Patrząc dziś na zdjęcia z rozrzewnieniem wspominam całą uroczystość. Oby więcej było takich ślubów, w plenerze, w tak pięknej oprawie, wśród drzew, kwiatów i licznych uśmiechów rodziny i przyjaciół.

 

Dodaj komentarz

Proszę poprawić formularz